piątek, 23 grudnia 2016

Zagadki kryminalne panny Fisher- serial

Tytuł: Zagadki kryminalne panny Fisher

Rok: 2012
Gatunek: kryminał retro
sezony: 3




Serial na podstawie książek australijskiej pisarki Kerry Greenwood. Akcja dzieje się w latach 20. XX wieku. Bohaterką jest detektyw Phryne Fisher (Essie Davis), która po wielu latach spędzonych za granicą wraca do rodzinnego Melbourne, ogarniętego gorączką jazzu i namiętności. Tam wraz z niezbyt chętnym do współpracy inspektorem Robinsonem (Nathan Page) angażuje się w próbę rozwiązania kilku kryminalnych zagadek.
„Zagadki kryminalne panny Fisher” to serial kryminalny retro na podstawie książek Kerry Greenwood.
W pierwszym odcinku tytułowa bohaterka, Phryne Fisher, powraca po latach do rodzinnego Melbaurne i zakłada agencję detektywistyczną. Jak na tamte lata, to fach nietypowy dla kobiety, ale panna Fisher to ciekawska, uparta, inteligentna i postępowa kobieta. Ma umiejętności przydatne i niezbędne w pracy detektywa: dobre oko z logicznym myśleniem, umie się bronić, zna kilka języków i potrafi rozpoznać ślady na ludzkim ciele (w czasie wojny była pielęgniarką). Ma powodzenie u mężczyzn oraz uważa, że „dama musi mieć zainteresowania”, ma misję do spełnienia i nie boi się ryzyka.

Ciekawym pobocznym wątkiem, dozowanym przez kolejne odcinki, są odkrywane fakty z jej przeszłości i to jak Fisher próbuje odkryć, co stało się z jej zamordowaną przez laty siostrą.

Dosyć szybko poznajemy innych bohaterów, pobożną i nieśmiałą Dorothy, która zostaje asystentką Fisher; inspektora Jacka Robinsona (za jego sprawą pojawi się wątek miłosny); przyjaciółkę- lekarkę, lokaja Butlera oraz przygarniętą sierotę Jane.

Pannę Fisher łatwo polubić, to ciekawa postać- to wyzwolona kobieta, świadoma politycznie i społecznie, ale pełna współczucia i chęci pomocy innym. Trochę zadziorna kokietka, z klasą- zawsze piękny strój i ułożona fryzura. Zagadki, na które się natyka są intrygujące, klasyczne, ze zwrotami akcji i zaskakującym finałem.

„Ważne sprawy nie mogą być proste.”

OCENA: 5/ 6



P.S. 

Z OKAZJI NADCHODZĄCYCH ŚWIĄT ŻYCZĘ WSZYSTKIM RADOSNYCH CHWIL W RODZINNEJ ATMOSFERZE
ORAZ POMYŚLNEGO NOWEGO ROKU!
 

poniedziałek, 19 grudnia 2016

"Fartowny pech"- Olga Rudnicka

Autorka: Olga Rudnicka

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok: 2014
Stron: 304



Posterunkowy Nadziany ma pecha. Po serii niefortunnych zdarzeń postanawia dobrowolnie przenieść się na niewielką placówkę, gdzie nikt go nie zna i może wszystko zacząć od nowa. Na miejscu spotyka kolegę ze szkoły policyjnej, Dzianego, który po wlepieniu mandatu żonie komendanta i pobiciu przez dwunastoletnią dziewczynkę dochodzi do wniosku, że praca w policji nie jest dla niego i zostaje prywatnym detektywem. Pomaga mu brat, Gianni, który właśnie wrócił do Polski i jest specjalistą od trudnych przypadków, a jego klientela jest dość specyficzna. Gianni pracuje bowiem dla bossów przestępczego półświatka. Pierwszym klientem Dzianego zostaje jeden z nich, niejaki Padlina, który dla odmiany zamiast płatnego zabójcy potrzebuje prywatnego detektywa, bo najpierw musi się dowiedzieć, kogo ma zabić.
Nic jednak nie toczy się tak jak powinno. Dziany zostaje postrzelony przez Nadzianego w stopę, oczywiście przypadkiem; Gianni, mimo postanowienia że będzie uczciwym człowiekiem, musi przyjąć kolejne zlecenie, a Padlina wywołuje wojnę gangów, przekonany, że konkurencja zaatakowała jego człowieka.

Wyjątkowo początek tej komedii kryminalnej nasunął mi obawy, że ten tytuł będzie nieudany. Jednakże na szczęście akcja za chwilę się ożywiła i nabrała rumieńców, bohaterowie zyskali charaktery.

A co chodzi? Nadziany Filip, policjant, aby uciec od pecha, zmienić swoje życie, znaleźć miejsce bez mszczących się na nim kobiet, bez psujących się urządzeń elektrycznych i złośliwych znajomych, zamieszkuje na wsi, w domku otrzymanym w spadku. Ale czy tam będzie lepiej? Z kolei Dziany Krystian, były policjant, którego zawodowa kariera stanęła w miejscu, odchodzi z roboty i otwiera biuro detektywistyczne. Traf chciał, że w tym samym czasie do Polski wraca jego starszy brat, Gianni, który pracuje dla przestępczego światka i ma na naszym podwórku robotę do wykonania. Wciąga w nią swojego brata, oczywiście nie zdradzając mu wszystkiego…

Muszę przyznać, że z początku określanie jednego bohatera zarówno nazwiskiem, jak i imieniem oraz ksywkami sprawiało, że nie wiedziałam o kim mowa, ale da się to zapamiętać z czasem. Plusem tej pozycji są obdarzeni wyrazistymi, czasami przejaskrawionymi cechami nietuzinkowi bohaterowie: Filip ma ciągle takiego pecha, że to chyba przesada (a może i nie?), Gianni to twardy zawodnik w szarej strefie, jednakże z własnym kodeksem moralnym; Dziany to nieprzystosowany do życia na wsi pseudopisarz, który chce zrobić na kimś wrażenie. Pojawiają się jeszcze na stronach gangsterzy- bossowie i ich podwładni (używający wulgaryzmów, co do tego mam mieszane odczucia, z jednej strony to nadaje koloryt, ale bez przesady), plotkująca pani na poczcie, poczciwy, ale wiecznie pijany Robcio.

Podsumowując: nudzić się przy czytaniu nie będziecie. Raczej nawet dobrze bawić przy czytaniu tej zwariowanej komedii pomyłek ze światka przestępczego- gangsterzy w krzywym zwierciadle, pechowy policjant, nieporadny detektyw, raz pech, raz fart. Bo co jest pechem, a co fartem, to łatwo stracić rozeznanie.

„Życie we Włoszech było takie proste. I tamtejsza mafia jakaś taka normalna.”

OCENA: 5-/6


piątek, 16 grudnia 2016

"W służbie miłości"- Weronika Wierzchowska

Autorka: Weronika Wierzchowska

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok: 2016
Stron: 424



Czasy napoleońskie. Maja Au jest dwudziestoośmioletnią panną ze zubożałej szlachty, mieszka u ciotki w Warszawie. Ma niezwykłe umiejętności pomagania młodym parom w rozwiązywaniu problemów sercowych.
W czasie realizowania jednego ze zleceń poznaje przystojnego kapitana Ksawerego Kosseckiego, który wiezie list miłosny księcia Józefa Poniatowskiego do jego narzeczonej. Kosseckiego tropią agenci wywiadu pruskiego i rosyjskiego, starający się nie dopuścić do małżeństwa księcia z królewną Marią Augustą, córką króla saskiego. W czasie pościgu Maja przejmuje list i sama dostarcza go adresatce do Drezna. Wobec fiaska wcześniejszych planów wrodzy agenci planują zamach na życie królewny. Maja go udaremnia, z sukcesem kończy zleconą miłosną misję i przekonuje się, że sama, też ma szansę na miłość.

Bohaterka tej powieści, pełna niespożytej energii, aczkolwiek niezbyt ładna, Maja Au, żyje w Warszawie w 1810 roku, w czasach napoleońskich. Nuda, nadmiar wolnego czasu oraz chęć zarobienia na wydatki czyni z Mai swatkę- podejmuje się pewnej misji na zlecenie pewnych panien. Bohaterka wraz ze swoją przyjaciółką-przyzwoitką Bibi Cietrzew udaje się w podróż. Poznaje w jej trakcie kapitana Ksawerego Kosseckiego oraz jego narwanego włoskiego asystenta, Luigi. I tak zaczyna się łańcuch przygód: czasem zabawnych, czasem niebezpiecznych… Nie zawsze warunki do odpoczynku będą komfortowe, ale czego nie robi się dla miłości. Na łamach powieści pojawi się znaczna plejada postaci: od impulsywnych panien, dobrze zakamuflowanych szpiegów i zdrajców, przekupny zakonnik, karczmarze, opiekuńcza Lula pewnej profesji i wiele innych- szkoda tylko, że nie zapadają w pamięci. Okazuje się, że Kossecki ma także pewną misję, w której gra idzie o znaczną stawkę. U bohaterki zaś zapanuje sercowe zamieszanie.

„Przyszłość być może całej Europy znajduje się w naszych rękach.”

Ciekawych jak poradzi sobie z miłosnymi misjami młoda, pełna pomysłów dziewczyna, w czasach, gdy kobiety nie miały prawa do stanowienia o sobie, zapraszam do lektury. Jednakże uprzedzam, ta powieść raczej szybko wypada z głowy, choć stanowi dobrą lekturę przygodowo-romansową. Styl jest lekki, niekoniecznie też pasujący do czasu akcji- pewne kwestie brzmią bardzo współcześnie.

„Jak to nie ma nic ciekawego, zaraz będzie bardzo ciekawie, tylko daj mi ten pałasz.”

OCENA: 4+/ 6

piątek, 9 grudnia 2016

"Tak dobrze mnie znasz" - A.J.Rich

Autorka: A.J. Rich

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok: 2015
Stron: 368



Trzydziestoletnia Morgan Prager pisze pracę magisterską z wiktymologii w instytucie prawa karnego John Jay College na Manhattanie. Od niedawna jest zaręczona z Bennettem, mężczyzną uwodzicielskim, ale zaborczym i do tego tajemniczym. Pewnego dnia po powrocie do domu znajduje ciało Bennetta…
Morgan próbuje odnaleźć jego rodziców, chcąc powiadomić ich o tragedii… i odkrywa, że ukochany wcale nie był człowiekiem, za którego się podawał. Wszystko, co jej o sobie powiedział było kłamstwem. Tak naprawdę miał kilka narzeczonych i posiadał cechy typowe dla socjopaty. A potem jego inne kobiety, jedna po drugiej, znikają. Nagle śledztwo Morgan w sprawie Bennetta staje się sprawą życia i śmierci: żeby ocaleć, musi się dowiedzieć, kto zabija jego wcześniejsze narzeczone.

Morgan mieszka z narzeczonym Bennettem i trzema psami, które uratowała ze schroniska. Pewnego dnia w domu zastaje widok jak po krwawej jatce i martwego narzeczonego, najprawdopodobniej zabitego przez jej psy… Jak po takiej tragedii żyć normalnie, jak wyrzucić z pamięci, to co się widziało? Realnie zostały tutaj opisane stany psychologiczne i reakcja osoby w szoku: od sztywnego bezruchu, intensywnego lęku, bezradności i przerażenia. Od przeżywania żałoby i afirmacji życia i pytań dlaczego, poczucia winy i kwestii wybaczenia samemu sobie.

Jednakże ten tytuł słusznie zaliczany jest do kobiecych thrillerów, ja nawet bym napisała, że to bardzo dobry psychologiczny thriller. Bo szybko okazuje się, że Bennett wcale nie był tym, za kogo się podawał, przekazał bohaterce fałszywe informacje o sobie, wręcz bogaty arsenał kłamstw. I teraz dla Morgan innego aspektu nabiera jego zainteresowanie pracą narzeczonej z psychologii sądowej- o drapieżnikach i ich ofiarach... Morgan decyduje się na prywatne śledztwo, by odkryć prawdziwą tożsamość mężczyzny, ale czy jest gotowa na to, co może znaleźć?

„Chciałam być osobą, która zmieni definicję drapieżnika, na nowo rozpozna i określi cechy ofiary?”

Ciekawe są w tej powieści psychologiczne fragmenty: np. w jaki sposób drapieżnik wybiera swoje ofiary, zjawisko neuronów lustrzanych, czym się różni psychopata od socjopaty- i pytanie, którym z nim, jeśli był, Bennett? Czy zaufanie może prowokować niebezpieczne zachowania? Ukazany został też fragment trudnej przeszłości Morgan, który był przyczyną jej osobistego zainteresowania takimi a nie innymi studiami.

„Tak dobrze mnie znasz” ukazuje, że może nam się tylko wydawać, że tak dobrze znamy inną osobę; że wiele może być kłamstwem i perfidnym oszustwem. Lektura zmusza niejako do zadania sobie pytania, dlaczego niektórzy ludzie przekraczają pewne granice, a co innych powstrzymuje i na ile, chociaż nie daje wszystkich odpowiedzi. To przestroga, by niekiedy zaufanie zastąpić podejrzliwością. Zastanówcie się nad lekturą- warto. Bo łatwo można stać się ofiarą…

OCENA: 5-/ 6

niedziela, 4 grudnia 2016

Niewypowiedziane słowa"- Agata Kołakowska

Autorka: Agata Kołakowska

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok: 2016
Stron: 408



Państwo Szulc wiodą spokojne życie. Łucja jest okulistką. Andrzej prowadzi rodzinną aptekę żony. Ona - wychuchana przez rodziców jedynaczka, on od zawsze w cieniu młodszego brata. Łucja interesuje się malarstwem i pasjonuje się muzyką operową, której on nie cierpi. On przepada za filmami science-fiction, których ona nie uznaje. Duży dom, w którym mieści się apteka „Pod Jesionem” dzielą z rodzicami Łucji. Hanna i Mariusz żyją w niesformalizowanym związku. Ona jest pedagogiem szkolnym. On muzykiem, gra w orkiestrze na instrumentach perkusyjnych. Hanka lubi pomagać, ma duszę społecznika. Stawia potrzeby innych nad swoimi, bo przez całe życie czuła się jak zastępcze dziecko po zmarłej siostrze. Mariusz nie ma takich problemów. Był i jest oczkiem w głowie matki, która wychowała go samotnie. To wieczny kawaler owładnięty własną pasją i potrzebą społecznego uznania. Życie par toczy się przewidywalnie i spokojnie. I byłoby tak dalej, gdyby los nie skrzyżował ich dróg. Hanna przypadkowo wstępuje do apteki prowadzonej przez Andrzeja. Mariusz zagaduje Łucję w muzeum sztuki. Nowe znajomości przeradzają się w fascynacje. Rozpoczyna się poufna gra. Nowa sytuacja jest źródłem wiedzy nie tylko o własnych związkach, ale i o sobie samych.
Czy to, co im się przytrafia, to tylko próba, a może szansa? I wreszcie, czy niewypowiedziane słowa mogą wpłynąć na ich życie i związki?

Zastanawialiście się kiedyś, czy kłamstwo może mieć wiele aspektów jak niedopowiedzenie, zatajenie prawdy? Historia, którą przedstawia Agata Kołakowska w tej powieści obyczajowej daje do myślenia.

Już na pierwszy rzut oka widać, że bohaterowie, którzy są w związku ze sobą, są zupełnymi przeciwieństwami. Dla Mariusza Hanna nie docenia opery i jego występów. Dla Hanny matka jej chłopaka za bardzo wtrąca się w ich intymne życie. Jednocześnie bohaterka jest bardzo wrażliwa i bierze sobie do serca cudze sprawy. Hannę prześladuje od dzieciństwa widmo zmarłej siostry, czuje, że konkuruje z niedoścignionym wzorem. Andrzej to flegmatyk i domator, który prowadzi aptekę teściów. Nie rozumie pędu za pasjami żony Łucji, której się wiele należy, nigdy odwrotnie, a w rodzinie czuje się kompletnie nieważny i niedostrzegany, bo to jego brat jest tym „lepszym”. Natomiast Łucja czuje się rozczarowana, miała mieć wszystko, a nie ma upragnionego dziecka.

Bohaterowie pogubili się, zaplątali we własnym emocjach, przecież ich życie miało wyglądać inaczej. Czują, że siebie zawodzą i życie oszukało ich, że coś przegrali w życiu, z zazdrością porównują się do innych, czują przymus starania się „bardziej” i rozumienia partnera, jednocześnie nie będąc samym rozumianym. Pojawia się ogólna niechęć, gorycz i żal, ucieczka od samych siebie, rutyny, obwinianie innych, szukanie tego „czegoś” nieuchwytnego.

„Jakbym tutaj nie pasowała. Może nawet była niepotrzebna.”

A najważniejsze, żadne z nich, nie mówi partnerowi szczerze i otwarcie, co im nie pasuje; jedno drugiego nie słucha, nie chce słuchać; myśli, że wie o bliskich wszystko, a w sumie wie niewiele. Nie przyznają się do pewnych uczuć.

„Nic nie rozumiesz. Albo nie chcesz rozumieć.
Ty też nie.”

A pewnego dnia Łucja w galerii spotyka Mariusza. Natomiast Hanna trafia do apteki, gdzie za ladą stoi Andrzej. Z tymi obcymi osobami rozumieją się doskonale, nie oceniają źle. Te znajomości są jak powiew świeżości, wnoszą energię, zachwycają się sobą. Jest jednak jedno ale- przemilczają pewne tematy, ponieważ są niewygodne. Ale czy przemilczana rzeczywistość przestanie istnieć? Raczej nie…

„Jej dni przestały wyglądać jak marne kalki dnia poprzedniego. Nie pozwoli sobie tego odebrać ani zepsuć. Na pewno nie teraz.”

Jestem pod wrażeniem jak pisarka przedstawiła poszczególne sceny, ile emocji w nich zawarła, jak realnie odzwierciedliła istotę problemów, dylematów z którymi borykają się bohaterowie. Wiele pytań zagnieżdża się nam w głowie podczas lektury i poszukiwania odpowiedzi wokół nas. Bo niestety brak szczerych rozmów czy brak rozmów na ważne tematy to problem wielu par czy rodzin. Często bagatelizujemy konsekwencje, ale czy kiedyś nie będzie za późno, by to naprawić? A zakończenie przynosi zaskakujące zwroty i zachowania bohaterów… Milczenie wbrew postanowieniom, bo  bohaterowie są nauczeni, żeby nie pytać, nie wyjaśniać, milczenie czasami prowadzi do końca…

„Niewypowiedziane słowa” to historia o „bolących” sprawach, niedopasowanym życiu, o oszukiwaniu, by nie sprawić przykrości, o trudności byciu sobą na przekór oczekiwaniom innych. O tym, że warto zadać sobie pytanie: czy jestem szczęśliwy/a? O chęci sprawdzenia, czy za rogiem nie czeka lepsze życie, bo bohaterowie nie chcą żałować, że stracili szansę na „lepsze” życie. Do rozważenia jest też pytanie, gdzie przebiega granica między romansem, a zdradą, niedopowiedzeniem a kłamstwem. Rekomenduję wielbicielom wyróżniających się powieści obyczajowych o wyborach, których dokonujemy i różnych ścieżkach, jakimi mogą się potoczyć ludzkie losy.

„Bo wiele zależy od słów. W ich przypadku od słów, które nigdy nie padły.”

OCENA: 6-/ 6

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...