środa, 27 czerwca 2018

"Moja wina, twoja wina"- Liane Moriarty

Autorka: Liane Moriarty

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok:  2017
Stron:  544


"To był zwyczajny dzień", zaczyna swój wykład Clementine. Po co znana wiolonczelistka opowiada ludziom o jakimś "zwyczajnym dniu"? Przed czym chce przestrzec innych?
Na spontanicznym grillu spotkały się trzy pary: zgodne małżeństwo z dwiema córeczkami, bezpłodna para, która marzy o dziecku, rozwodnik związany z byłą stiptizerką. Spotkanie, które pulsowało wzajemną fascynacją, omal nie skończyło się tragicznie. Bilans był raczej smutny: poczucie winy, rozwód wiszący na włosku i obnażony fałsz wieloletniej przyjaźni. „A gdybym z uśmiechem odmówiła i poszła dalej?", zastanawia się Erika, która przyjęła tamtego dnia zaproszenie jowialnego sąsiada na grill. Może wtedy Clementine spełniłaby zaskakującą i nader intymną prośbę przyjaciółki z dzieciństwa... Może gburowaty staruszek z domu obok nadal by żył...

„Ta opowieść zaczyna się od grilla. Zwyczajnego, sąsiedzkiego grilla w zwyczajnym ogródku.”

Jednakże ten zwyczajny dzień wywarł ogromny wpływ na bohaterów. Zmieniły się relacje, pewne rzeczy by się nie zdarzyły, zaś inne miały by miejsce. Pewnych chwil już nigdy nie zdołają naprawić. Czy pytanie „co by było gdyby” to ślepy zaułek?
Mamy Clementinę, wiolonczelistkę, żonę i matkę dwójki dziewczynek, która wie, że rodzicielstwo nie zawsze usłane jest różami. Od dziecka przyjaźni się z Eriką, ale krucha to przyjaźń lub też iluzja bez pokrycia w rzeczywistości. Erika zaś ma stany lękowe, a za sobą dysfunkcyjne dzieciństwo z matką „patologiczną zbieraczką”, przez którą dorastała wśród nadmiaru rzeczy.

Potem był ten „zwyczajny” grill.

Erika prosi Clementine o pewną zaskakującą przysługę i dopiero wtedy przyznaje się do pewnych spraw. Czy prosi o więcej, niż Clementine może jej dać?

Następnie popsuły się pewne relacje. Pewne małżeństwo przechodzi kryzys, ważąc każde słowo i mając się na baczności. 

Potem znaleźli zmarłego, gderliwego staruszka, ich sąsiada, w swoim domu.

Co się stało? Czyja to była wina? Czy to była czyjaś wina? Czyje zaniedbanie?

„Oboje wiemy, że kłamiesz.”

Bohaterowie (ciekawie sportretowani) ukrywają przed innymi swoje odczucia, czasami zdarza się, że druga osoba o nich wie. Zatajają ważne sprawy, bo istnieją rzeczy o których nie mogą powiedzieć innym. Zdrada. Ile kosztuje przyjaźń. Ukrywany egoizm jest plugawym sekretem. Ktoś czuje się winny i karze się codziennie, co wpływa na niego dzień w dzień. Ktoś wzgardził czyimś marzeniem.

Bohaterowie nawzajem się obserwują i oceniają. Pogarda miesza się z czułością, chłodna uprzejmość ze złością, a współczucie z furią. A może jednak wszystko sprowadzało się do zawiści…Niewłaściwych pobudek… Winy?

Fabuła przeskakuje od dnia tamtego grilla do kilka miesięcy naprzód i tak dwutorowo, stopniowo pisarka odkrywa przed nami wydarzenia. Jest to bardzo intrygujące i umiejętnie przedstawione, stopniuje napięcie i wprowadza nastrój tajemnicy.

„Moja wina, twoja wina” to obyczajowa lektura pełna złożonej symfonii uczuć, która nastraja do rozliczenia z własną przeszłością. Już wiemy, co powinniśmy, ale na pewne decyzje jest już za późno. Nie można cofnąć wyborów i straconego czasu, lecz trzeba pogodzić się z faktami, przestać obwiniać innych. Książka porusza wiele ciekawych, życiowym tematów. Ukazuje także, że wstrząsająco cienka jest granica między zwykłym życiem, a światem, w którym dochodzi do tragedii. Szczerze polecam ten tytuł.

„Oczywiście minuta wystarczy.”

OCENA: 6-/ 6


środa, 20 czerwca 2018

"Zbyt piękne"- Olga Rudnicka

Autorka: Olga Rudnicka

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok: 2018
Stron: 376


Zuzanna kupuje dom po okazyjnej cenie. Wie, że wymaga on sporych nakładów, ale na marzeniach się nie oszczędza. Nowy dom, nowa praca, nowe życie. Wreszcie będzie mogła mieć kota, psa i różanecznik w ogrodzie.

Tymoteusz kupuje stare mieszkania, remontuje je i sprzedaje po wyższej cenie. Jakież jest jego zdziwienie, gdy na progu niedawno nabytego domu pojawia się nieznajoma młoda kobieta i twierdzi, że to jej własność.

Oboje padli ofiarą oszusta, który sprzedał nieruchomość dwóm osobom, a następnie zniknął wraz z pieniędzmi. Tymoteusz nie zamierza ustąpić i wyprowadzić się ze swojego nabytku. Zuza zaciągnęła kredyt, więc również nie zamierza zrezygnować. Jedyne, co im pozostaje, to zawiązać sojusz, znaleźć oszusta i odzyskać pieniądze.

Kolejna zabawna komedia kryminalna Olgi Rudnickiej!

Zuzanna i Tymoteusz padli ofiarą oszusta, który sprzedał im stary dom i zniknął z pieniędzmi. Tak więc z ich planów nowego życia w nowym miejscu nici. Kto zostanie prawowitym właścicielem? I cóż tu zrobić, aż do wyjaśnienia sprawy?

Zuza jest zła na cały gatunek męski, ale jako krucha kobieta potrzebuje męskiej pomocy. Na dodatek ma cięty język i nie umie przepraszać. Ale parafrazując cytat z powieści, nie może przecież zabić całego rodzaju męskiego, musi z nim żyć.

U pani Rudnickiej jak zwykle panuje humor: zabawne utarczki słowne zwykle prowokuje bohaterka. A to z współlokatorem, a to z policjantem, a to z szefem, a nawet z gangsterem. Mała kobietka, a potrafi być kłopotliwa, a zarazem urocza.

Jak zwykle, dobrze się bawiłam czytając: zabawny i przyswajalny humor, wątek kryminalny (ponieważ bohaterowie bawią się w detektywów, co oczywiście nie podoba się policjantowi), nieschematyczny wątek miłosny. Historia lekka, rozrywkowa, pełna zabawnych perypetii. Polecam.

„Jeśli coś jest zbyt piękne, by było prawdziwe, to zwykle jest tylko piękne.”

OCENA: 5/6

wtorek, 12 czerwca 2018

"Cień matki"- Diane Chamberlain

Autorka:  Diane Chamberlain

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok: 2018
Stron: 480


Sekrety rodziny O’Neill wychodzą na jaw, a prawda przynosi nadzieję, która rozświetla cienie przeszłości.

Annie O’Neill była kochającą matką i żoną. Wszyscy mieszkańcy Kiss River kochali ją za wielkie serce. Annie posiadała jednak pewną mroczną tajemnicę, która ujrzała światło dzienne dopiero wiele lat po jej tragicznej śmierci.
Lacey O’Neill, córka Annie, przez dwanaście lat we wszystkim naśladowała matkę. Aż wstrząsająca prawda, którą w końcu ją poznała, zachwiała fundamentami jej życia. Kolejnym ciosem była śmierć bliskiej przyjaciółki z dzieciństwa. Zgodnie z ostatnią wolą zmarłej Lacey została prawną opiekunką jedenastoletniej Mackenzie, córki Jessiki. Teraz, chcąc nie chcąc, musi odnaleźć się w roli matki. Skomplikowane życie uczuciowe Lacey oraz dwóch mężczyzn zabiegających o jej względy na pewno nie ułatwiają zadania. Tym bardziej, że Mackenzie niczego nie zamierza jej tego ułatwić, ani tym bardziej swojemu ojcu, którego poznała dzięki nowej opiekunce.
Tymczasem morderca Annie za dobre sprawowanie wkrótce wyjdzie na wolność. O’Neillowie i całe Kiss River postanawiają do tego nie dopuścić. Najtrudniejsze wyzwanie czeka Lacey. To ona będzie musiała zmierzyć się z przeszłością i wybrać pomiędzy zemstą i przebaczeniem, lękiem i miłością.

Lacey już na zawsze zapamięta pewne święta z 1990 roku- kiedy to w ośrodku dla kobiet i dzieci tragicznie zmarła jej matka- zabita przez nieznajomego mężczyznę, kiedy to stanęła w obronie pewnej kobiety. Tym trudniejsze jest to dla Lacey, gdyż w przeszłości miała matkę za niemalże „świętą”, uczynną, dobrą, a niedawno dowiedziała się o zmarłej pewnej prawdy, która wstrząsnęła jej światem. Teraz za wszelką cenę bohaterka nie chce przypominać swojej matki ani iść w jej ślady. Bo do tej pory nieświadomie robiła to, co tamta- wdawała się w romanse.

„Trudno jest odrzucić czyjąś tożsamość, nie mając własnej, która mogłaby ją zastąpić.”

Lacey po wypadku swojej przyjaciółki z dzieciństwa zostaje poproszoną o wielką i niespodziewaną przysługę. Bycie matką dla obcej dla niej nastolatki. Bohaterka nie rozumie tego życzenia, że ma zostać opiekunem dziecka. Jest krytykowana i sama ma wątpliwości. Ale spróbuje, w imię dawnej przyjaźni. Nie jest to bynajmniej łatwe, lecz to droga pełna wybojów.

Tym razem powieść Chamberlain to historia o aspekcie macierzyństwa; o tym, że trzeba poczuć ból, zanim się go wyleczy; o złości i gniewie, kwestii przebaczenia czy też zrozumienia. O byciu sobą, to chyba najważniejsze. Udana powieść obyczajowa.

OCENA: 5+/ 6

 

czwartek, 7 czerwca 2018

"Na skraju załamania"- B. A. Paris

Autorka: B. A. Paris

Wydawnictwo: Albatros
Rok: 2018
Stron: 352


Deszczowa noc, głuche telefony i to okropne poczucie winy...
Wszystko zaczęło się tamtej nocy. W lesie.

Cass Anderson nie zatrzymała się, by sprawdzić, czy siedząca w zaparkowanym na leśnej drodze samochodzie kobieta nie potrzebuje pomocy. Teraz nieznajoma nie żyje. Od tamtej feralnej nocy Cass nie może się pozbierać – regularnie powtarzające się głuche telefony mącą jej spokój, a ona sama czuje, że nieustannie jest obserwowana. Nawet najmniejszy dźwięk przyprawia ją o przyspieszone bicie serca i ciarki. Nękana wyrzutami sumienia zaczyna miewać kłopoty z pamięcią. Coraz częściej nie może sobie przypomnieć, czy zażyła lekarstwa, jaki kod odblokowuje alarm, gdzie zaparkowała samochód, dlaczego zamówiła dziecięcy wózek, skoro nie jest w ciąży, i czy leżący na blacie w kuchni nóż na pewno nie był pokryty krwią… Jedyne, czego nie może wyrzucić z pamięci, to twarz zamordowanej kobiety.

Cass po tym zdarzeniu jest roztrzęsiona i przerażona. Wstyd jej, bo przecież mogła się zatrzymać i udzielić pomocy nieznajomej, a w sumie to okazuje się, że znała tamtą kobietę. Chwilowy przejaw egoizmu dużo ją kosztuje emocjonalnie. Bohaterka nie przyznaje się nikomu, że tamtędy jechała autem.

„Już nie mam czystego sumienia.”

Cass łapie się na tym, że podobnie jak jej zmarła mama zaczyna zapominać pewne rzeczy. Czy to początek demencji? Traci zmysły? Popada w obłęd? Nie czuje się bezpiecznie. Widzi rzeczy, których nie widzą inni. Na przemian ma poczucie winy, boi się, jest na skraju pełnego załamania.

Pisarka zbudowała w swojej powieści wiarygodny nastrój strachu, napięcia, załamania nerwowego, sieci kłamstw i najgorszej zdrady. Zakończenie i rozwiązanie zaskakuje, ukazując podłą stronę ludzkiej natury. Bardzo polecam- jestem zadowolona z lektury, znakomity thriller psychologiczny.

„Tej nocy o moim życiu zdecyduje to, czy potrafię zachować spokój.”

OCENA: 5+/ 6

sobota, 2 czerwca 2018

"Czarne narcyzy"- Katarzyna Puzyńska

Autorka: Katarzyna Puzyńska

Cykl: Lipowo (tom 8)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok: 2017
Stron: 640


Brodnica przygotowuje się do obchodów lipcowego Święta Policji. Daniel Podgórski nie ma jednak powodów do radości. Niektórym ludziom bardzo zależy, żeby jak najszybciej zapomniał o zamkniętej już sprawie śmierci trójki bezdomnych. Przy każdym z ciał z jakiegoś powodu pozostawiono niewielkie wahadełko. Pewna dziennikarka sugeruje policjantowi, żeby szukał odpowiedzi w opuszczonym domu ukrytym w leśnej gęstwinie. Miejscowi wierzą, że to miejsce nawiedzane przez diabła. Kobieta wkrótce znika bez śladu, a Podgórski wraz z byłą komisarz Kopp odnajduje kolejne ciało. Co ma z tym wspólnego niepokojąca wiadomość, którą Weronika Nowakowska otrzymuje od nieznanego nadawcy? Dlaczego drobny złodziejaszek ginie tego samego dnia, kiedy wychodzi z więzienia? I jakie znaczenie dla sprawy mają czarne narcyzy?

Ósmy tom sagi kryminalnej o policjantach z Lipowa podobał mi się, ale nie wywarł takiego efektu, jak wcześniejsze. A to dlaczego? Z powodu lekko naciąganej fabuły, zbyt wielu wątków, osób. Z początku ma się wrażenie chaosu: sprawa bezdomnych,  to śmierć pewnego chłopaka, odnalezione zwłoki, to legenda o opętanej przez diabła żonie drwala, fałszywa dziennikarka. Ciężko stwierdzić co stanowi centrum wydarzeń- to także usiłuje rozgryźć ekipa śledcza z Lipowa. Ale w miarę przekładania kolejnych kartek sytuacja powoli się klaruje, poszczególne wątki zaczynają układać się w spójną całość.

Pisarka jak zwykle dobrze dozuje dramatyzm, ciekawie psychologicznie portretuje bohaterów, chociaż jest ich tak wiele, że są trochę pobieżnie opisani. Mamy matkę, która czuje, że musi zrobić dla dziecka pewien krok („To nie było nic złego”); człowieka ryzykanta, który igra z losem, wystawiając innych na próby; wyrachowaną matkę, romansujące pary. I w końcu mężczyznę, który mimo braki odznaki, czuje się nadal policjantem.

Cieszę się, że Daniel Podgórski powoli wychodzi na prostą. Nie podoba mi się w roli pijaka, który pije, bo „ skoro i tak sięgnął dna, nie było już gdzie dalej spadać”. Ale wstyd pali. Pojawiła się też Kopp, która ma niespodziewanego gościa…

„Czarne narcyzy” okazały się bardzo zamotane wątkami, lekko chaotyczne, ale zaskakujące motywami. Kłamstwa, tajemnice.

„Musi się udać. Właśnie mnie.”
OCENA: 5/ 6
 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...