środa, 14 sierpnia 2013

"(Nie)Boszczyk mąż"- Joanna Chmielewska

Autor: Joanna Chmielewska

Wydawca: Kobra
Rok: 2011
Stron: 445



Czy nie przemknęła Wam kiedyś przez głowę myśl o likwidacji jakiejś irytującej Was osoby? Malwinie, bohaterce książki Joanny Chmielewskiej myśl o zabiciu męża „podlca” (od słowa podlec), pewnego dnia zalęgła w głowie. Zaczyna więc snuć plany, zastanawiać się nad swoimi możliwościami, czyni także pewne zaskakujące przygotowania. Co z tego wyniknie, jakie będą fazy operacji „zabić męża”? 

Na pierwszy plan wysuwają się małżeństwo: Malwina i Karol, skonstruowani na zasadzie kontrastu. Ona jest znakomitą kucharką, niepracującą. To dobitny obraz braku zdolności logicznego myślenia oraz niekonwencjonalnych pomysłów. Ponadto oznacza się talentem do psucia nastroju męża, poprzez nieustanne pretensje i wścibskość. Niemalże ziemia jęczy po jej uwagach, kamień nie wytrzymuje, tym bardziej mało opanowany Karol. On zaś jest właścicielem firmy, jedynym pracującym. W domowych pieleszach Karol zamienia się w wrzaskliwego tyrana (jednak inteligentnego), domagającego się karmienia. Chce być królem, przy którym uwijają się poddane i zaspokajają jego potrzeby. Dziwi fakt, jak oni ze sobą wytrzymują, bo to kompletnie inne światy. Do domowników prócz tego zalicza się także Justyna, która od dziecka mieszka u wujostwa oraz gosposia Helenka.
Utwór jest utrzymany (tak jak wiele innych utworów autorki) w stylu humorystycznej obyczajówki z elementami kryminałku z wieloma nieoczekiwanymi i szalonymi zdarzeniami, który czyta się szybko i bez wysiłku intelektualnego. Z soczystych dialogów sypią się iskry, a to za sprawą ironii, sarkazmu i złośliwości Karola, pana domu, męża Malwiny. Stąd też posiłki przy stole przypominają jedzenie na czynnym wulkanie.
„Nie, droga żono, myśleć nie potrzebujesz. Może jestem wymagający, ale nie do tego stopnia.”

Za pośrednictwem Justyny, która studiuje i hobbystyczne zajmuje się prawem, autorka ukazuje kilka absurdów prawnych- czytane bawią czytelnika. Co jeszcze wywołuje uśmiech na twarzy? Z pewnością reakcje Malwiny na widok zdrowego, żyjącego męża oraz jej wielka „miłość”, która rąbie ją obuchem, a o której wszystkich dookoła zapewnia (jak o niej pamięta) w celu zapewnienia sobie alibi.
„Z jakiej racji, jakim prawem, otruty potwornym jadem, ośmielił się jeszcze być żywy?”

Jednak, choć napisana z przymrużeniem oka, powieść ta nie jest tylko żartobliwą historyjką. Spod warstwy humoru przebija także refleksja na temat przyczyn rozpadu małżeństwa: kłótni o pieniądze, odmiennego usposobienia małżonków, lekceważenia partnera. Oboje chcą być podziwiani i doceniani, ale druga strona im tego nie zapewnia. Zarzucają sobie nawzajem zmiany na gorsze, ale nie widzą wad u samych siebie. Rolę mediatora przyjmuje na siebie Justyna, czy uda jej się coś wskórać? Patrząc także na perypetie bohaterów widzimy, że czego człowiek nie chce to ma w nadmiarze, a upragnione stawia zacięty upór. Przeznaczenie ma gdzieś nasze zamiary, w tym wypadku – Malwiny, jej mąż okazuje się nie do zdarcia.

Książka okazała się relaksująca, rozbawiła mnie. Jak macie ochotę na przewrotną historię z przymrużeniem oka, do szybkiego zapomnienia, to zapraszam do lektury.

OCENA: 4,4/ 6

18 komentarzy:

  1. Usiłowałam kiedyś przeczytać inną książkę tej autorki. Nie umiałam przez nią przebrnąć i jakoś się zraziłam do pisarki, nie wiem więc, czy po tę książkę sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Od dawna już nie czytałam nic Chmielewskiej, a pamiętam, że zawsze świetnie się bawiłam przy jej książkach, więc wypadałoby znów w ramach relaksu skusić się na jej dzieło.

    OdpowiedzUsuń
  3. Może kiedyś się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. dawno, dawno temu utknęłam na "Lesiu", jakoś nie umiem przebrnąć przez Chmielewską, acz darzę ją wielkim szacunkiem,

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię kryminałki Chmielewskiej, ale tego jeszcze nie czytałam. Tytuł przyciąga uwagę ;)

    Wydaje mi się, że "podleca", a nie "podlca". Chyba, że to neologizm Chmielewskiej :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Ha, chyba masz rację, ale zrobiłam neologizm :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Książek Chmielewskiej chyba nie trzeba polecać. To już wyrobiona marka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cenię sobie książki Chmielewskiej :) Naprawdę fajnie się je czyta. (Nie)Boszczyk mąż jeszcze przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Za Chmielewską raczej nie przepadam, ale spróbuję zajrzeć do tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam ochotę na ksiązkę z humorem. Autorki niestety jeszcze nie poznałam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ostatnio miałam pomysł żeby po Panią Chmielewską sięgnąć, ale koniec końców jakoś do spotkania nie doszło. Jeśli jednak będę chciała sięgnąć po jakąś jej książkę to będę miała na uwadzę tytuł o którym piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem bardzo zaciekawiona tą autorką, ale nie znam jeszcze żadnej z jej ksiażek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to zapraszam to poznania twórczości autorki :)

      Usuń
  13. Książki pani Chmielewskiej były i będą zawsze dobra lekturą. Dawno już nie czytałam żadnego z jej utworów, a pozycja przez Ciebie opisana jest mi zupełnie nieznana:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chmielewskiej jeszcze nie czytałam :) może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Humor i refleksja to może byc bardzo dobre połączenie :) Musze koniecznie zapamiętać tytuł ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam Chmielewską, książkę mam i znam i wiele razy czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. No Chmielewskiej to musze wszystko przeczytać, od dawna wzywa mnie "Lesio", ale jakoś brak czasu :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...