środa, 20 maja 2020

Magdalena Niedźwiecka Bona

Bona była córką Izabeli Aragońskiej, obie po śmierci jej ojca zostały wygnane z Mediolanu do Rzymu. Życie od ucieczki do ucieczki. Bona z czasem zostaje jedyną spadkobierczynią matki, czuje więc ciążącą na niej odpowiedzialność. Matka zaś uczy ją, że okazywanie miłości to niepotrzebna słabość. A Bona po stracie kuzyna, przestaje marzyć o uczuciu.
W międzyczasie w Polsce w roku 1500 książę  Zygmunt Jagiellończyk jako 34-letni kawaler jest nikim. Piąty syn króla, tak blisko korony, bez ziemi. Marzy o zasługach, doprowadzeniu kraju do świetności i poszerzenia jego terytorium, a dopiero potem chce myśleć o ożenku.
Wady tej powieści? Zbyt rozległa, za długi środek i w sumie więcej miejsca pisarka poświęciła Zygmuntowi niż Bonie (w kontekście tytułu książki wypada inaczej).
W części drugiej Bona jest już żoną króla Zygmunta.
„Ona. Bona Sforza. Po prostu jest. Wie, że czasem samo istnienie to naprawdę bardzo wiele.”
Bonie mija początkowy zachwyt nad Polską,  boi się o bezpieczeństwo króla w walce z Zakonem Krzyżackim. A Zygmunt czuje się odsunięty na margines, bo podczas jego nieobecności Bona wprowadziła własne rządy. Bo ona marzy o władzy w Mediolanie,  walczy by uznano ją za władczynię, nie tylko żonę króla. Dumna i bardzo pewna siebie.
Nawet ciekawa proza historyczna.
OCENA 5/6

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...