środa, 14 lutego 2018

'Przyjaciele i rywale"- Agnieszka Krawczyk

Autorka: Agnieszka Krawczyk

Cykl: Czary codzienności (tom 2)
Wydawnictwo: Filia
Rok: 2016
Stron: 600



Beztroskie i pełne niezmąconego szczęścia dni w Zmysłowie dobiegają końca – życie sióstr Niemirskich wkrótce bardzo się zmieni. Agata odkrywa bowiem starannie tajoną przez matkę tożsamość ojca swej najmłodszej siostry, Tosi. Czy będzie to początek czegoś nowego i dobrego, czy wręcz przeciwnie – źródło poważnych kłopotów?

Dodatkowo skomplikuje się nie tylko codzienne życie sióstr, ale i ich sprawy uczuciowe. Najważniejsze, że Agatę, Danielę i Tosię otaczają życzliwi ludzie. Obok przyjaciół pojawią się jednak rywale, a nawet – wrogowie. Nic już nie będzie tak proste i oczywiste jak dawniej.

Trzy przyrodnie siostry prowadzą herbaciarnię. Najstarsza Agata decyduje się na rozstanie z dwulicowym Filipem oraz stara się odkryć tożsamość ojca swojej najmłodszej, małoletniej siostry Tosi. Do tej pory Agata tkwiła w niewygodnych sytuacjach, nie mogąc się z nich wywikłać, nie stawiając na swoim, b wydawało jej się, że unika gorszych kłopotów. Natomiast średnia siostra Daniela pomaga w fotografowaniu dzieł sztuki, a fotografem jest złośliwy, niemiły i poruszający się na wózku Jakub.

„Jednak nawet trudne sprawy mają to do siebie, że układają się same, wystarczy dać im czas.”

Wprawdzie to drugi tom z trylogii, więc część wydarzeń rozegrała się w tomie I, jednak aż tak bardzo nie przeszkadzało mi to w lekturze. To ciekawa, pełna też refleksji na temat życia historia obyczajowa o nierozwiązanych sprawach z przeszłości, przyjaźni i nieprzyjaznych osobach (i sytuacjach), radzeniu sobie z przeciwnościami losu. Agata dowie się w niemiły sposób o tragicznym związku bliskiej jej osoby i zrozumie, że nie odpowiada za błędy innych. Nie wszystko zawsze od nas zależy, nie powinniśmy się zamartwiać niepotrzebnie. Ważni są przyjaciele i wzajemna życzliwość. Jest trochę smutnych spraw (Agata nigdy nie poznała i nie pozna matki), ale one są częścią życia. To też historia o nowym początku, o błędach, o przezwyciężeniu blokady (intrygujący przypadek Jakuba).

Książka przypadła mi do gustu, autorka pisze zarazem w sposób lekki i ma celne spostrzeżenia, umie opisywać ludzi i uczucia. Muszę koniecznie sięgnąć po tom I i kolejne. Polecam serdecznie fanom dobrych sag rodzinnych oraz historii obyczajowych.

OCENA: 5+/ 6

poniedziałek, 12 lutego 2018

"Przypadki pewnej desperatki"- Magdalena Wala

Autorka: Magdalena Wala

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Rok: 2015
Stron: 358



Jak połączyć studia, pracę i marzącego o małżeństwie partnera? Co zrobić, kiedy dzwony weselne brzmią jak marsz pogrzebowy? Narzeczony Julii to ideał: kocha dziewczynę na zabój i ofiarowuje jej miłość do przysłowiowej grobowej deski, a ponadto jest spadkobiercą starego pałacyku. Materiał na scenariusz o księżniczce i rycerzu na białym koniu? Na wielkie love story z happy endem? Nie tym razem!
W pałacyku narzeczonego Julia znajduje pamiętnik pensjonarki, który przenosi bohaterkę na dziewiętnastowieczny dwór księżnej Izabeli Czartoryskiej. Kryminalna zagadka relacjonowana przez autorkę pamiętnika coraz bardziej pochłania uwagę dziewczyny i rozbudza jej detektywistyczne zacięcie.
Jak przystało na prawdziwą desperatkę, Julia rozwiązuje tajemnicę dworku żywiołowo i z humorem. Przy okazji sporządza swój osobisty przepis na szczęście.

Ku mojemu (pozytywnemu) zaskoczeniu ta lekka historia obyczajowo-romantyczna całkiem fajnie wypadła. Mimo (dla mnie przynajmniej) źle kojarzącego się tytułu i ostrej różowej okładki nie jest to infantylna komedyjka.

Julia to młoda studentka, która podejmuje swoją pierwszą pracę jako nauczycielka w szkole. Uczniowie dają jej w kość, a dyrektorka złośliwie wymyśla jej dodatkowe zajęcia. Za to w domu Julia czasami musi opiekować się młodszą siostrą oraz ma ważną decyzję do podjęcia: co dalej w związku z Pawłem-, zerwanie, ślub?

Bohaterkę łatwo polubić, jest sympatyczna, pełna energii, ma swoje pasje. W nowo odzyskanym dworku rodziny swojego chłopaka Julia na strychu znajduje pamiętnik wychowanki księżnej. A w tamtych czasach ma miejsce zbrodnia…

Więc dostajemy tu lekką lekturę z wątkiem historycznym, małą tajemnicą; a także obserwujemy zawirowania sercowe Julii oraz jej perypetie na studiach i w pracy. W tle przemykają życiowe tematy jak np. samotne macierzyństwo, kierunek kariery zawodowej czy relacje damsko-męskiej. Tak więc jeśli chcecie coś relaksacyjnego to możecie poszukać tego tytułu.

OCENA: 4+/ 6

piątek, 9 lutego 2018

"Królowa. Nieznana historia Elżbiety Bowes-Lyon"- Colin Campbell

Autorka: Colin Campbell

Wydawnictwo: Znak Literanova
Rok : 2013
Stron: 640



Opowieść o najsilniejszej monarchini od czasów Kleopatry

Fascynująca, ambitna, adorowana przez mężczyzn, skłonna do intryg.
Elżbieta, praprababka dziecka księżnej Kate i księcia Williama była niezwykłą postacią. Plotki o tym, że urodziła ją kucharka, nie przeszkodziły Elżbiecie zostać wybranką króla Anglii, Jerzego VI. Po śmierci męża, wbrew tradycji nakazującej wdowie po monarsze usunięcie się w cień, wywalczyła sobie nienaruszalną pozycję na scenie politycznej. Skomplikowane relacje łączyły ją z księżną Dianą, którą wspierała na jej drodze do małżeństwa z księciem Karolem, ale po ich rozwodzie ostro potępiła.

Ta książka to biografia (osadzona w szerokim kontekście) Królowej Matki, księżnej Yorku, która 79 lat sprawowała funkcje publiczne, zmarła w 2002 roku.

„W jej aksamitnej rękawiczce kryła się żelazna ręka.”

Jaka była? Autorka bynajmniej nie przedstawia królowej w samych superlatywach. Wskazuje, że była to kobieta zarówno pełna zalet jak i wad. Z jednej strony wytrwała, tradycyjna, z drugiej zaś kokieteryjna i ze zdolnością do spiskowania. Według autorki kreowała się na radosną, ujmującą i udało jej się stworzyć wokół siebie atmosferę życzliwości. Miała głębokie poczucie obowiązku, z drugiej zaś potrzebę uzyskania aprobaty w oczach innych. Wymagająca żona, usuwanie niewygodnych dla niej osób ze stanowisk, manifestacja niezależności-z takiego opisu wyłania się ciekawy obraz królowej Elżbiety.

Z publikacji dowiedziałam się kilka ciekawostek: m.in. o wątpliwościach wokół daty i miejsca urodzenia (w tym pochodzenia królowej Elżbiety). Prowadziła ona podwójną grę z dwoma królewskimi synami, pozostawiając sobie możliwość wyboru. W końcu wyszła za Bertiego (młodszego syna królewskiej pary). Jako pierwsza z rodziny królewskiej wyłamała się z tradycji, udzielając wywiadu prasowego, ukazując w ten sposób, że lubi rozgłos. Stworzyła też kilka innych precedensów. Mowa jest także o kryzysie abdykacyjnym Davida w 1936 roku i spekulacje na temat roli Elżbiety.

„Elżbieta stała się tym, kogo odgrywała.”

„Królowa” to studium fascynującej kobiety, bezbłędnego i utalentowanego taktyka niezależnie od pobudek, niejednoznacznej królowej, absolutnie nie wybielona biografia (wręcz przeciwnie). Wadami publikacji jest jednak zbyt dużo plotek i domysłów (a także wyczuwalna rezerwa autorki do królowej) oraz jak dla mnie przedstawienie zbyt wielkiej ilości faktów i osób z życia królowej.

OCENA: 4/6

niedziela, 4 lutego 2018

"Dziewczyny, które zabiły Chloe"- Alex Marwood

Autorka: Alex Marwood

Wydawnictwo: Albatros
Rok: 2016
Stron: 448



Letni poranek 1986 roku. Dwie jedenastolatki spotykają się tego dnia po raz pierwszy w życiu. Wieczorem obie zostają oskarżone o morderstwo. Ponad dwadzieścia lat później, dziennikarka Kirsty Lindsay, pracuje nad reportażem na temat seryjnego mordercy, grasującego w nadmorskim kurorcie. W trakcie zbierania materiałów spotyka przypadkiem sprzątaczkę Amber Gordon.

Kirsty i Amber spotykają się po raz pierwszy od tego strasznego dnia, który odmienił na zawsze ich losy. Są gotowe zrobić wszystko, by nie odkryto ich dawnej tożsamości, nie zrujnowano im życia, by chronić swoje rodziny. Jednak przeszłość postanawia się o nie upomnieć... Kobiety będą musiały zmierzyć się z dawnym koszmarem i dokonać trudnych wyborów.

Wtedy…
Dwie dziewczynki z różnych światów (jedna z biednej rodziny, druga z bogatej) przypadkiem spotykają się w sklepie. Wieczorem zostają oskarżone o morderstwo małej Chloe. Trafiają do różnych zakładów poprawczych, nie mają ze sobą kontaktu.

Teraz…
Sprzątaczka Amber znajduje ciało zabitej nastolatki, ale nie może być nawet świadkiem. Nie może się wydać kim jest. Dziennikarka Kirsty (od 13 lat mężatka i matka) przyjeżdża do miasta za newsem o morderstwach. I natrafia przypadkiem na Amber…

„Jeśli się spotkamy, będziemy po prostu udawać, że się nie znamy.”

Obie nie istnieją dla świata, mają nowe tożsamości. Nie są już tamtymi dziewczynkami. Nie mogą się ze sobą widywać, rozmawiać. Ale „ona jest jedyną, która wie. Jedyną, która wie, jak to jest.” Od ponad 20 lat duszą w sobie prawdę, w kłamstwie przed rodziną i najbliższymi, żyjąc ze swoją winą. Amber wie, że nie może stracić tego życia.

Temat dawnych win, dzieci-zabójców to temat gorący i wzbudzający emocje, ale miałam wrażenie, że do połowy pisarka poszła trochę innym torem. Wprawdzie mamy flashbacki tego, co zdarzyło się wtedy, ale za dużo moim zdaniem pisarka poświęciła teraźniejszości (i innym bohaterom jak Vic, czy Jackie). Nie ma prawie nic o pobycie dziewcząt w zamknięciu. Na szczęście końcówka to zaskoczenie i emocje, rozmowa Amber i Kirsty- na co liczyłam. Czy uda im się wyprzeć, co zrobiły?  Czy kiedyś zapomną i czy świat zapomni? Czyn Amber, jej decyzja robią wrażenie.

„Dziewczyny, …” to psychologiczny thriller mówiący o napiętnowaniu społecznym, o przeszłości, od której nie da się oddzielić, o ukrywaniu tożsamości i kłamstwach. Dobry temat, ale książka mogła być jeszcze lepsza.

OCENA: 5/ 6

piątek, 2 lutego 2018

"Tancerka"- Weronika Wierzchowska

Autorka: Weronika Wierzchowska

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok: 2017
Stron: 552



Poznaj historię Heleny Cholewickiej, jednej z najwybitniejszych polskich baletnic XIX stulecia.
Do egzaminów wstępnych szkoły baletowej przystępuje delikatna i krucha Helenka. Dziewczynka pochodzi z ubogiej warszawskiej rodziny tancerzy Teatru Wielkiego, jest chorobliwie nieśmiała i skromna. Z natury małomówna i wiecznie pogrążona w marzeniach najchętniej zatapia się w lekturze romantycznej poezji. Pozbawiona siły przebicia i wielkich ambicji jest skazana na porażkę w środowisku artystów pochłoniętych rywalizacją i agresywną walką o sukces. Helena, zamiast skupić się na karierze, szuka przyjaźni, marzy o miłości i przeistoczeniu się w królową motyli.
Kiedy ta skromna dziewczyna zaczyna tańczyć, dzieją się jednak cuda. Osiąga perfekcję i artyzm niedostępne dla zwykłych śmiertelników. Wielki miłośnik baletu, car Aleksander II, oszołomiony jej kunsztem tworzy dla Heleny stanowisko primaballerina assoluta, pierwsze takie w historii. Tancerka absolutna przez lata wprawia w zdumienie i zachwyt publiczność całej Europy. Co przeżywa ta skromna, cicha dziewczyna, gdy staje na scenie w blasku świateł? I czy uda się jej znaleźć szczęście?
Opowieść o kruchości i sile docenianej na świecie pierwszej polskiej primabaleriny.

Balet wydaje mi się bardzo wymagającym tańcem. Pisarka przedstawiła w swojej książce historię Heleny Cholewickiej, baletnicy XIX wieku, od dziecka do dorosłej, sławnej tancerki. Zaczerpnęła z historii, ale wprowadziła też dużo fikcji (zdarzeń i bohaterów).

Helena pochodziła z rodziny tancerzy, w domu się jednak nie przelewało (z tańca trudno było zapewnić rodzinie godne życie), więc dziewczyna czuje, że musi się dostać do szkoły baletu. Jest zdeterminowana, w końcu taniec i talent ma we krwi. Jednakże w przeciwieństwie do jej młodszej siostry, cechuje ją nieśmiałość, empatia i wrażliwość. Czy Helena przyzwyczai się do upokorzeń, niesprawiedliwej krytyki i zawiści w kręgach baletu?

„Masz być jak piękny motyl.”

Bohaterka wypracowała sobie metodę radzenia sobie ze zbyt doskwierającą codziennością i ciężkimi ćwiczeniami, ucieka mianowicie w świat poezji i wyobraźni. Fantazje pomagają jej skoncentrować się w tańcu i osiągnąć doskonałość w pantomimie. Czekała ją szybka nobilitacja, wspaniała kariera, wyjazd do Paryża, zaszczyty, występy. Gorzką lekcją dla niej była rada od nauczycielki, by nie dopuściła aby porywy serca zniszczyły jej taniec. Sam balet to ciężka praca, mnóstwo bolesnych ćwiczeń, w tamtych latach tez ryzyko chorób i szybkiego skończenia kariery na scenie.

Ogólnie książka (poza małymi wyjątkami) przypadła mi do gustu: dowiedziałam się trochę o pracy baletu, ról tancerek, jest wątek rosyjskiego czarnego charakteru. Sama kreacja Heleny- miłej i utalentowanej dziewczyny też była w porządku. Sceptycznie zaś podchodzę jednak do wątku rozmów z duchami i ich porad- on mnie po prostu nie przekonał.
OCENA: 5-/ 6
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...